Szum
Morze
Brzdęk
Fala
Cisza
Na morzu
Unoszę się ponad ziemią
Gdy tylko na mnie spojrzysz
Ale moje myślenie wciąga mnie w dół
I sprawia, że rozsypuje się na kawałeczki
18 widzę świeczek
Czy pomyśleć mam życzenie?
Gdybym mogła czas zatrzymać (Mmm)Obudźmy się
Jak te rośliny
Po białej zimie
Zbudźmy się do życia
I korzystajmy
Uśmiechajmy się
I kochajmy
Nie chce już być
Nie chce już czuć
Tylko ciało
Pozostało
Dusza uleciała
Za dużo zmartwień
Za dużo myśli
W mojej głowie
Wciąż Twe imię
Choć wole już o nim nie myśleć
Zbyt wiele godzin
Zbyt wiele dni
Zastanawiałam się nad nim
Powiedz
Że tylko ja jestem ważna
Że się dla Ciebie liczę
Najmocniej
Daj mi poczuć
Że to ja
Jestem tą wyjątkową
18 mojej kochanej Jajki
Przepięknej cudownej
Jajki
Wiem, że bardzo się cieszy na swoją 18
Dlatego też pragnę,
Aby ten dzień był dla niej idealny
Hipnotyzujesz mnie
Nie chce opuszczać wzroku
Mogłabym spoglądać cały czas
Jak szukasz mnie w tłumie
Niby nic takiego
A na samą myśl
Ściska mnie w żołądku
Brak mi skupienia
I normalności
Patrzę
Na Twe piękne oczy
Nie mogę oderwać od nich wzroku
Słyszę ten śmiech
Dobrze mi znany
Tęskniłam za nim
Zdaje sobie sprawę,
Że brakowało mi go
Tego spojrzenia
I ramion
Pędzisz
Przez świat
Nie zrażony ryzykiem mego upadku
Uciekasz przed problemami
Niepowodzeniami
A ja chcę Cię zatrzymać
I przytulić
Zapewnić, że będzie dobrze
Ale nie wiem czy powinnam
Nie wiem czy jestem właściwa
A co jeśli to nie moja sprawa
A co jeśli to wszystko moja wina
A co jeśli mnie unikasz
Te myśli
Nie wylecą w powietrze
Bo bardzo tego nie chce
Nie chce
Byś cokolwiek podejrzewał
Upadłam
I długo w tym stanie pozostanę
Choć widzę same czerwone flagi
Serce nie daje za wygraną
Walczy z rozumem
A ten dostaje laga
Zbyt często
Mój brzuch także chętny
Kłuje mocno
Gdy rozum o nim rozprawia
Twoje imię już zostało
Wyryte na mojej korze
Wtedy wyciągniesz Swą dłoń
A ja złożę na niej swoją
Uścisnę ją mocno
Bo śnię o tym co noc
Ale to nie zjawa
Ciemny las
A ja biegnę za Tobą
Nie boję się
Ufam Ci
Myślę, że jestem w połowie
Ale to prolog
Znam tylko podstawy
Niby co dzień więcej
A na dole numer pięć
Każdy rozdział
To Twa nowa dziedzina
Końca nie widać
Bo epilog
Napiszemy razem
Dziś urodziny ma pewna moja koleżanka z podstawówki
Piszę to tu po to, by wyrazić swą opinię
Uważam, że nawet jak się nie ma z kimś kontaktu
Miło jest napisać proste choćby życzenia
Żeby pokazać, że się pamięta i nie ma do nikogo urazu
Jest to także zwykły gest dobroci
Kobietki
Jesteście piękne
Wyjątkowe
Wystarczająco dobre
I nadzwyczaj idealne
Dziś jest dzień
By siebie docenić
Świętować swą wytrwałość
Od nowa znów
Każdego dnia
Analizuje każdy Twój ruch
Słowo
Krok
Mimikę
Ale jesteś zagadką
Którą chcę rozwiązać
Na zegarze tylko 18.00
W mojej głowie to już koniec nastał
Stoję tam z boku
A wokół pełno osób
Ale w swoich samochodach
Czuję, że jest pusto
A przede mną ustąp
Byłam taka wolna
To był tylko calm down
Patrzyłam w cichą przestrzeń
Bez żadnych zastrzeżeń
A w słuchawce płynie
It'll be alright
Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej To zostaje gdzieś w tyle