Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej
To zostaje gdzieś w tyle
Przestałam tolerować
Ciszę
Inne głosy mają prawo
Jak dwa bieguny
Kilka źródeł dźwięku
To zbawienie
Tłamsi moje myśli
Nie pozwala
Wziąć spraw
Dokonać analiz
Ale cisza to zagrożenie
Władza umysłu
Czas na propagandę
Uchwyt dłoni
Kościaste ręce
Powszechność
Ale ból
Jak ciemność trawiąca wnętrzności
Wyjątkowość
Zawsze inna
Nietypowa
Pełna sprzeczności i wspólnoty
Blizna
Utrzymująca się na sercu
Statyczność
Która znika w nocy
Ma kolory zmierzchu i krwi
Atakuje znienacka
I nigdy nie opuszcza
Kostucha towarzyszki
Silnie łapiąca za ramię
Utrzymująca na życiu
By popaść w ruinę i
Wieczny sen
Podążam na oślep
Przed siebie
Klucze na niebie
Tylko one mogą wskazać mi drogę
Biegnę przeciwnie
Z dala od mroku
Od poplątanych dróg
Uciekam przed ciemnością
Oddalam się od ciszy
Głuchoty
Serce me ściska
Brak
Atramentowych dłoni
Te oczy rozbiegane i chytre
Usta rozciągnięte w grymasach
Skupienie, które daje nadzieję
Potok słów zalewający powierzchnie
Ciche śmiechy gdzieś z tyłu
Ta pewność z brakiem argumentów
Wnikliwe spojrzenie zbolałej duszy
Uśmiech przyklejony
Oczy smutne
Ciekawość
Otulająca jak zimowym szalem
Wyzwanie jako mantra
Łapiąca w swe odmęty
I dwa słowa jak tama
„Proszę pani”
Stoję
Pośrodku tego zgiełku
Tylko szum mnie zagłusza
Fale odpręża me myśli
Czuję
Jak rozpływam się
Jestem nimfą
A woda jest moim światem
Patrzę
Jak galaretowata
Mętna i zielona
Ciecz mnie otacza
Słyszę
Jak bardzo jestem
Słońce rozjaśnia moje myśli
A horyzont pomaga żyć
Kosztuję
Tą błogość i spokój
Chcę żeby mnie to pochłonęło
I nie wypluwało na brzeg
Boli
Mnie egzystencja
Zdala od tej płynności
Ale ciało jakby zamarznięte
Trzymałam tę malutką rączkę
Której ty nie rozumiałeś
rozmawiałam z dzieckiem
Chociaż ty nigdy nie potrafiłeś
Przemknąłeś obok mnie jak wiatr
W powietrzu pozostał mi jedynie
Zapach Twoich perfum
Który pozostał ze mną na zawsze
Jak pozostawiony ślad
Twoja twarz
Wszystko przypomina mi
O naszych wspólnych chwilach
Choć nie było ich dużo
Ktoś inny teraz spędza
Każdą wolną chwilę myśląc
Jak odnaleźć twój uśmiech
Wciąż myślę czego słuchasz
Co lubisz teraz robić
I czy czasami wspominasz
To co mogłoby być
Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej To zostaje gdzieś w tyle