poniedziałek, 9 lutego 2026

 Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej 

To zostaje gdzieś w tyle

środa, 12 listopada 2025

Zacisznie

 Przestałam tolerować

Ciszę 

Inne głosy mają prawo 

Jak dwa bieguny 

Kilka źródeł dźwięku 

To zbawienie 

Tłamsi moje myśli 

Nie pozwala 

Wziąć spraw 

Dokonać analiz 

Ale cisza to zagrożenie 

Władza umysłu 

Czas na propagandę 

sobota, 8 listopada 2025

Mrok

 Uchwyt dłoni 

Kościaste ręce 

Powszechność 

Ale ból 

Jak ciemność trawiąca wnętrzności 

Wyjątkowość 

Zawsze inna 

Nietypowa 

Pełna sprzeczności i wspólnoty 

Blizna 

Utrzymująca się na sercu 

Statyczność 

Która znika w nocy 

Ma kolory zmierzchu i krwi 

Atakuje znienacka 

I nigdy nie opuszcza 

Kostucha towarzyszki 

Silnie łapiąca za ramię 

Utrzymująca na życiu 

By popaść w ruinę i 

Wieczny sen

wtorek, 4 listopada 2025

Ucieczka

 Podążam na oślep 

Przed siebie 

Klucze na niebie 

Tylko one mogą wskazać mi drogę

Biegnę przeciwnie 


Z dala od mroku 

Od poplątanych dróg 

Uciekam przed ciemnością

Oddalam się od ciszy 

Głuchoty

poniedziałek, 3 listopada 2025

Tęsknoty

 Serce me ściska

Brak 

Atramentowych dłoni 

Te oczy rozbiegane i chytre 

Usta rozciągnięte w grymasach 

Skupienie, które daje nadzieję 

Potok słów zalewający powierzchnie

Ciche śmiechy gdzieś z tyłu  

Ta pewność z brakiem argumentów 


Wnikliwe spojrzenie zbolałej duszy 

Uśmiech przyklejony 

Oczy smutne 

Ciekawość 

Otulająca jak zimowym szalem 

Wyzwanie jako mantra 

Łapiąca w swe odmęty 

I dwa słowa jak tama 

„Proszę pani”

niedziela, 31 sierpnia 2025

Morze

 Stoję 

Pośrodku tego zgiełku 

Tylko szum mnie zagłusza 

Fale odpręża me myśli 


Czuję 

Jak rozpływam się 

Jestem nimfą

A woda jest moim światem 


Patrzę 

Jak galaretowata 

Mętna i zielona 

Ciecz mnie otacza 


Słyszę 

Jak bardzo jestem 

Słońce rozjaśnia moje myśli 

A horyzont pomaga żyć 

 

Kosztuję

Tą błogość i spokój 

Chcę żeby mnie to pochłonęło 

I nie wypluwało na brzeg 


Boli 

Mnie egzystencja 

Zdala od tej płynności 

Ale ciało jakby zamarznięte

czwartek, 31 lipca 2025

Jak wiatr


Trzymałam tę malutką rączkę 

Której ty nie rozumiałeś 

rozmawiałam z dzieckiem 

Chociaż ty nigdy nie potrafiłeś 


Przemknąłeś obok mnie jak wiatr 

W powietrzu pozostał mi jedynie 

Zapach Twoich perfum 

Który pozostał ze mną na zawsze 


Jak pozostawiony ślad 

Twoja twarz 

Wszystko przypomina mi 

O naszych wspólnych chwilach 


Choć nie było ich dużo 

Ktoś inny teraz spędza 

Każdą wolną chwilę myśląc 

Jak odnaleźć twój uśmiech 


Wciąż myślę czego słuchasz 

Co lubisz teraz robić 

I czy czasami wspominasz 

To co mogłoby być 

  Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie   Jeśli jest okej   To zostaje gdzieś w tyle