Wsiadam
Do tego wagonu przyszłości
Wsiadam pełną niepokoju
Jakaś para żywo rozmawia
A chłopak nerwowo zerka na wszystkich
Literki nerwowo zlewają się przed oczami
I ten zapach
Podeszczowego powietrza
Sprawiają, że jestem wolna
Wsiadam
Do tego wagonu przyszłości
Wsiadam pełną niepokoju
Jakaś para żywo rozmawia
A chłopak nerwowo zerka na wszystkich
Literki nerwowo zlewają się przed oczami
I ten zapach
Podeszczowego powietrza
Sprawiają, że jestem wolna
Gdy zapada mrok
Zastanawiam się czy to ja
Czy nie ja
Myślę, że zmarnowałam dzień
Uważam, że wszystko było źle
Sądzę, że kolejny dzień
Wykorzystałam na naukę
A czas się kończy, lata lecą
Niedokończone myśli
Nie wypowiedziane słowa
Niewyjaśniony sens
Zatruwają mi głowę
Wyniszczać w niej spokój
I sen
Ból i rozpacz
Ciężar i strach
Rozdrażnienie i napięcie
Wymagania i brak snu
Ukrywanie siebie i uśmiech
Nie dotykaj mnie
Bo się poparzysz
Nie patrz w oczy
Bo utoniesz
Nie zwracaj mojej uwagi
Bo przepadniesz
Nie zakochuj się we mnie
Bo Cię zranię
Więziona łańcuchami
Ciągnięta po ziemi
Targana na włosy
Tak wykończona
I zmaltretowana
Że nie mogę wstać
Wiem jaka jestem
Ale chce zmienić moje chore ambicje
Które uprzykrzają mi życie
Nic jednak nie działa
Jestem perfekcjonistką
Ale nie jestem idealna
Biorę na siebie ogromną presję i ambicje
Przez co zmagam się z chorymi wymaganiami
Stresuję się nawet najmniejszymi szczegółami
Zawsze mi wszystko wychodzi
Ale nie czuję z tego powodu satysfakcji
Czy pokochałbyś taką roztrzepaną dziewuchę?
Czy zaufałbyś jej kiedy ona sama w siebie wątpi?
Czy byłbyś z nią, nawet jeśli ona nie chce być sama ze sobą?
Czy kochałbyś ją nawet jeśli ona sama siebie nie kocha?
To miejsce
Było beztroskie
Tam dobrze się bawiliśmy
I nie baliśmy się jutra
Tutaj każdy przeżywał swoje rozterki
Które były wtedy końcem świata
Dziś stoję obok i patrzę na te miejsce
Które teraz jest łąką
Z tabliczką „teren prywatny”
I tak tęsknię za tymi czasami
Po prostu siedzę pośrodku tego gwaru
Nakładu rozmów, różnych zdań
Na drewnianej malej ławeczce
Starając się zrozumieć
Co dzieje się w mojej głowie,
że jestem tam tak głośno
Chyba ten głaz mnie przygniata
Chyba, bo już się przyzwyczaiłam
Ale mam nadzieję, że znowu przeżyję
Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej To zostaje gdzieś w tyle