Dawno nie widziałaś
Jego tajemniczych oczu
I uśmiechu na twarzy
Kiedyś tak go kochałaś
Szalałaś na jego punkcie
Nie mogłaś bez niego żyć
A teraz jesteście dla siebie obcymi
Jesteście dla siebie nikim
I nie po drodze Wam do siebie
Chciałabyś by jak najszybciej się wyprowadził
Byle by tylko zniknął Ci z oczu
Ale po kilku miesiącach
Spotykasz go jakże blisko siebie
Tak blisko by ujrzeć to
Co kiedyś mogłaś oglądać godzinami
Serce podchodzi Ci do gardła
Masz stan przed zawałowy
Serce wali Ci jak oszalałe
Nie, to nie motylki w brzuchu
Boisz się
Boisz się, że znowu Cię skrzywdzi
Boisz się, że nawiąże kontakt
Boisz się, jego wyjaśnień
Boisz się, że zabije Cię wzrokiem
Boisz się obojętności z jego strony
Boisz się tego odrzucenia, które na Ciebie zrzucił
Potrafisz mówić o nim w najgorszych słowach
Ale gdy go widzisz to wszystko mija
Ta złość, agresja, poczucie winy i ból
I pojawia się to czego się obawiałaś
Widzi tylko Twojego tatę
Ciebie nie zauważa
Jest aż tak źle
Jesteś dla niego nikim
Obojętność
Tak boli każde spotkanie z nim
Chyba zostanę w domu
Na zawsze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz