Stoję wśród pól
Łezki płyną po policzkach
W głowie krąży melodia
I przyjemnie pieką mnie policzki
Ręki stają się nieruchome
I czuje że łzy zamieniają się w sople
A mokra trawa błyszczy w słońcu
Wygrzewając się w jego promieniach
Ziemie przytula mech
I łaskocze mnie po stopach
By dodać otuchy
Szkółka w białe plamy
Przyozdobiła się
By wyglądać dostojnie i bogato
Niby nieład
A wszystkie składa się w całość
Trochę mroźno ale warto było zostać
By tylko pooddychać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz