Nie ważne gdzie czy jak
Choćby się waliło
Kocham je wszystkie
Z nimi każdy dzień to powód do radości
Nawet kiedy mam w planach mieć zły dzień
One odsuwają każdą chmurkę
Z nimi zabawa to ZABAWA
I za to je kocham
Że są
Nie ważne gdzie czy jak
Choćby się waliło
Kocham je wszystkie
Z nimi każdy dzień to powód do radości
Nawet kiedy mam w planach mieć zły dzień
One odsuwają każdą chmurkę
Z nimi zabawa to ZABAWA
I za to je kocham
Że są
Życiu poznałam już wielu mężczyzn, lepiej chyba powiedzieć chłopaków. Każdy miał swoje wady, nie znam takiego bez wad. Nurtowało mnie pytanie, czy mam szukać tego, którego wada jest najlżejsza?
Co za bezsensowna kwestia. Jak wiadomo wady ma każdy. Już ponad 2 lata temu, byłam zainteresowana pewnym chłopakiem, nie był to żaden związek, ale ja wciągnęłam się w naszą znajomość, a on miał wywalone. Kiedy zrobił błąd, od razy się wycofałam. Teraz mamy 0 kontaktu. W sumie cieszę się z tego, ale od tego czasu moje wyobrażenie o miłości, a jestem totalną romantyczką, upadło. Powoli tracę nadzieję.
Ponad 5 lat temu spodobał mi się pewien chłopak nazwijmy go Bartek. Był z pewną dziewczyną i po kilku latach związku postanowił się jej oświadczyć. (W takim wieku, w takich czasach, co z tym typem jest nie tak!!!) Potem kręcił z jedną i walił żartami w stylu, że gdyby nie zaręczyny to by był z nią. Po prostu cham. Ale to jeszcze nie wszystko. Do innej pisał bardzo sprośne i dwuznaczne żarty. I wiecie, co współczuje tej dziewczynie, tej, która mu ufa i która chce spędzić z nim resztę życia. Moje uczucie do niego, a nawet szacunek znikł. Nie pisać do tej dziewczyny, żeby nie było, że wtrącam się nie potrzebnie. Miałam o nim dobre zdanie, ale po latach ponownego spotkania się totalnie stał wie świnią.
Każdy mówi, poznasz kogoś, nie masz się co martwić. Ale ja boję się poznawać nowych ludzi, nie umiem gadać z chłopakami, nie czuje się w ich towarzystwie swobodnie, nie jestem sobą. Mogę liczyć tylko na cud i na to, że może znajdzie się wyjątek. Choć płatki mej róży jeden po drugim lądują na podłodze…
Sprawiłeś, że znienawidziłam to miasto
Wszędzie chodziliśmy razem
Teraz nie chodzę nigdzie
Bo widzę Twoją twarz
Kiedy odbijała się w szybie
Widzę jak patrzyłeś na mnie wtedy
Sprawiłeś, że nienawidzę ludzi
Bo Ty mnie zraniłeś
Kto jeszcze może?
Nienawidzę Ciebie
Chociaż już Cię nie ma
Czasami ujrzę Cię w tłumie
Ale czuje tylko niepokój
Bo niby miało być lepiej
A chyba nie jest
Nie wolno porównywać się do innych
Tak się mówi
Ale ile razy patrzymy ukradkiem na innych
Jak dobrze sobie radzą
Jak są uśmiechnięci
Jakie mają dobre oceny
Jak pięknie wyglądają
Wtedy z uśmiechu mój humor zmienia się na ponury
Jest mi przykro
Chce być najlepsza
Ale upadam w dół
Chce być na szczycie
A toczę się na dno
Moje poczucie własnej wartości upada
A moje zaangażowanie i ambicja umarła już dawno
Gdy płaczę
Powiedz, że jestem piękna
Przytul mnie i pozwól
Mi płakać
Potem daj mi swoją bluzę
I nie pytaj kiedy oddam
Nie mów nic
Po prostu
Uśmiechnij się na mój widok
I rozłóż ramiona
Bym mogła się w Ciebie wtulić
Pamiętny dzień
Pamiętna noc
Coś się zmieni
Albo nic
Jest stres z adrenaliną
Może kogoś poznam
A może będę sama
Ważne, że szczęśliwa
Z bestie
Rób to, co kochasz
I nie marnuj czasu na pierdoły
Które do niczego Ci się w życiu nie przydają
A w mej głowie
Wciąż tylko zamęt
I dziwnie jakoś
Bo niby tyle osób wokół
Ale nadal brak tej jedynej
Bo niby tak mało czasu
A jednak dużo o niej myślę
Czuje tylko pustkę
Gdy przekroczę próg
Zakazany próg
Żyj odważnie
Ryzykuj
Nie osiadaj na mieliźnie
Świadomość, że ma sie możliwości to luksus
Żyj dobrze
Po prostu żyj
Wtedy na każdym kroku będę przy Tobie
Kocham Cię...
„Wystarczy byś był
Nic więcej
Tylko byś był
Nic więcej
By Twoje skrzydła otuliły mnie”
~ Wystarczy byś był
Podejdź do mnie
Obejmij swoimi dłońmi
Moją twarz
Popatrz mi głęboko w oczy
I powiedz że będzie dobrze
I przytul mnie mocno
Tak aby nikt nie mógł
Mnie Tobie odebrać
Czasami chciałabym położyć się na łóżko
I już nie wstać
Wtopić się w nie
I znaleźć się
Wśród kwiatów i wonności
I żyć beztrosko
Odpoczynek to także ważna część każdego planu
Czas na wypady, zakupy czy zwykłe lenistwo
To normalna sprawa i potrzebna
Chciałeś pomóc
Ale Twe spojrzenie przeszywa mnie na wylot
Czuje ostry ból sercu
Twoje oczy kłują moje serce
Ja wiem, że chciałeś pomóc
Czasami lepiej jest odejść
Niż ranić mnie co dzień
„Więc nie marnuj czasu, którego nie mam
Nie próbuj sprawić, żebym poczuła się źle
Mogłabym mówić o każdym razie,
kiedy pojawiłeś się na czas
Ale miałabym pusty wers, bo nigdy tego nie zrobiłeś”
„Chcę Ciebie na święta
Na weekendy
W tygodniu też by było fajnie”
Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej To zostaje gdzieś w tyle