Morze uspokojone
bez fal
Ale tylko złudzenie
Nadchodzi tsunami
Bycie samym to nie przymus
To wybór
Jeśli chcesz możesz być w parze
Jedno pytanie
Na które ktoś czeka
Kilka słów może zmienić
Dalszy ciąg
Ukłucia i wątpliwości
Boli
Odrzucenie
Strach
Przywiązanie
To dyskomfort
I kawałki szła
To że nie możesz mieć
Tego czego chcesz
Nie potrafię już wyrazić
Jak bardzo potrzebuje ciepła
Brakuje mi partnera na te potańcówki
Potrzebuje męskiej dłoni
Która by ocierała me łzy
Potrzebuje kurtki
Nasiąkniętej intensywnym zapachem
Podczas zimnego powiewu
Chce być dla niego ważna
Chce być wszystkim
Mimo, że mnie zostawiłeś
I tak bardzo zraniłeś
Czuje, że to ja jestem problemem
I nie pasuje do żadnej układanki
Choć były fajne te hulanki
Wole nie bawić się w te przytulanki
Jestem niekompletnym puzzlem
I choć nigdzie nie pasuje
Czuje, że tak może lepiej
I że dobrze nam będzie tylko w niebie
Wystrzał kolorów
Balony
Głośne sto lat
Śmiech
I radość
Dziś leżę
Pośród tych balonów
Nade mną osiemnastki
Bez emocji
Na słuchawkach
Ciemność
Jestem samotna
Mimo tego gwaru
Leżę sobie wygodnie
W luźniej bluzie
Siedzę na insta
Widzę zakochane pary
Razem nad jeziorem
Czy w górach
On jej się oświadcza w Paryżu
A ja nadal nie mam jego
Co dopiera wspólna przyszłość
Gdy teraźniejszość się kończy
Siedzę po ciemku
Pod kołdrą
Wpatrzona w swe odbicie
Znużona i wyraźnie niepocieszona
W tle film
Ale to tylko tło
Zagłuszane przez moje morze myśli
Myślę o chłopaku
Który kiedyś zmienił moje życie
O pierwszym chłopaku
Dla lub przez którego wylałam wiele łez
O chłopaku
O którego byłam zazdrosna
Tylko czasami napisze nic nie warte wiadomości
Raz w miesiącu przypomni mi o sobie
Czuje…
Sentyment do niego
Ciepło w sercu gdy o nim myślę
A na ustach mam uśmiech
Bo gdy jest się młodym
Jest się wesołym
Kiedyś były problemy
I było ciężko
Teraz przeszłość to nic
Ale Ty tak wiele dla mnie znaczysz
Dałabym wszystko by zapomnieć Cię
Ale każde zdjęcie
Przypomina mi Ciebie
Pamiętam urywki naszej rozmowy
Gdy ktoś pyta o Ciebie
Zasypiając widzę Twą twarz
I czuje Twoje miękkie włosy
Gdy już zapominam
I wracam do trzeźwości
Ktoś pyta
Co u Ciebie
I wtedy
Jest mi wstyd
Chciałam byś tylko mnie kochał
Bym była tą jedną jedyną
Ale przede mną już była
I to o niej tylko myślałeś
Gdy ja śniłam o Tobie
To nie miało przyszłości
A nawet teraźniejszości
Ciężko mi się z tym pogodzić
Gdyś na horyzoncie
Jak nie widzę Twego oblicza
Czuje spokój
Brak napięcia
Brak mi tylko Twego objęcia
Które zmieniało mój dzień
Twe ramiona były moją przystanią
Teraz ta przystań nie istnieje
Dla mnie
A mój okręg
Tonie we wzburzonym morzu
W dziurze bez dna
Ona już dla niego się nie liczy
Nie myśli, nie szuka, nie patrzy
Dziewczyna jednak marzyła
Tylko o rozmowie z nim
Czego się im nie udało
Tęskniła
Bardzo
Ale on nie szukał towarzystwa
Wolał kumpli
Nie farbuje włosów by pokazać jaka jestem pewna siebie
Nie farbuje włosów by przypodobać się chłopakom
Nie farbuje włosów by zapomnieć
Ale farbuje po to, by małe dziewczynki się za mną oglądały i uśmiechały
Oraz krzyczały: „Mamo, mamo, ta pani ma kolorowe włosy!!!”
Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie Jeśli jest okej To zostaje gdzieś w tyle