środa, 12 listopada 2025

Zacisznie

 Przestałam tolerować

Ciszę 

Inne głosy mają prawo 

Jak dwa bieguny 

Kilka źródeł dźwięku 

To zbawienie 

Tłamsi moje myśli 

Nie pozwala 

Wziąć spraw 

Dokonać analiz 

Ale cisza to zagrożenie 

Władza umysłu 

Czas na propagandę 

sobota, 8 listopada 2025

Mrok

 Uchwyt dłoni 

Kościaste ręce 

Powszechność 

Ale ból 

Jak ciemność trawiąca wnętrzności 

Wyjątkowość 

Zawsze inna 

Nietypowa 

Pełna sprzeczności i wspólnoty 

Blizna 

Utrzymująca się na sercu 

Statyczność 

Która znika w nocy 

Ma kolory zmierzchu i krwi 

Atakuje znienacka 

I nigdy nie opuszcza 

Kostucha towarzyszki 

Silnie łapiąca za ramię 

Utrzymująca na życiu 

By popaść w ruinę i 

Wieczny sen

wtorek, 4 listopada 2025

Ucieczka

 Podążam na oślep 

Przed siebie 

Klucze na niebie 

Tylko one mogą wskazać mi drogę

Biegnę przeciwnie 


Z dala od mroku 

Od poplątanych dróg 

Uciekam przed ciemnością

Oddalam się od ciszy 

Głuchoty

poniedziałek, 3 listopada 2025

Tęsknoty

 Serce me ściska

Brak 

Atramentowych dłoni 

Te oczy rozbiegane i chytre 

Usta rozciągnięte w grymasach 

Skupienie, które daje nadzieję 

Potok słów zalewający powierzchnie

Ciche śmiechy gdzieś z tyłu  

Ta pewność z brakiem argumentów 


Wnikliwe spojrzenie zbolałej duszy 

Uśmiech przyklejony 

Oczy smutne 

Ciekawość 

Otulająca jak zimowym szalem 

Wyzwanie jako mantra 

Łapiąca w swe odmęty 

I dwa słowa jak tama 

„Proszę pani”

  Jeśli masz problem do zawsze przyjdziesz do mnie   Jeśli jest okej   To zostaje gdzieś w tyle