Najbardziej trapi mnie moja wiara.
Brakuje mi wizyt w Kościele i w salkach.
Brakuje mi mądrych pobożnych ludzi, którzy zarażali optymizmem.
Brakuje kochających sióstr i uśmiechniętych księży.
Brak mi dzieci, które w oczach miały Boga.
Brakuję mi Boga.
Wiem, że to dziwne, ale czuję się źle.
Tylko w niedzielę nie starcza.
Ludzi stracili nadzieję i po części wiarę.
Dlatego chcę się za nich pomodlić i wspomóc ich.
Wiem, że zawiodłam Cię Boże, ale zostań przy mnie i przytul by wyleczyć moje rany.
Podaj mi ręce, bo nie wiem gdzie iść.
Chwalić Cię będę tak długo, aż ukoisz serce.
Tak spragnione spokoju, ciepła i miłości.
Będę żyła według Twego planu i czekała, aż dokonasz go pomału.
Panie czuwaj nad swym ludem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz