Przed nami najbardziej komercyjne święto jakie znam. Mam wrażenie, że każdy aspekt życia człowieka jest nim już przepełniony. Walentynkowe promocje biżuterii czy zapachów jestem w stanie zrozumieć, ale promocja garnków to już lekka przesada. Pomijam fakt, że single mają gdzieś to święto i wręcz go nienawidzą. To wybijanie się na walentynkach już wymyka się spod kontroli. A w sklepach, restauracjach czy na witrynach w okresie walentynkowym występuje czerwień, róż i serca. Zdecydowanie granice są już przekroczone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz